czwartek, 11 maja 2017

RECENZJA KSIĄŻKI "PUŁAPKA"

Przybywam z recenzją (po mojemu) książki "PIŁAPKA" postanowiłam, że recenzję będę pisała w trakcie czytania książki, aby wszystkie moje emocje i przemyślenia były "jak na tacy" Więc, czas start!
Kilka dni temu narzekałam na instagramie, że wszystkie książki jakie miałam już przeczytałam.. Mój stan, gdzie w głowie ciągle słyszałam "posprzątasz, ugotujesz i nie masz co czytać!" myślałam, że zwariuję. Bałam się, że to depresja książkowa. Przyznam się Wam do czegoś. Z tego wszystkiego chciałam sięgnąć po książkę z półki rodziców, gdzie znajdują się znienawidzone przeze mnie lektury szkolne.. i tak.. już sięgałam po "Potop". No dobra wiem, że każdy Polak powinien to przeczytać itd.. może i na mnie kiedyś przyjdzie ta pora, ale na pewno nie teraz. Wracając do tematu braku książek... Wchodzę do domu po całym dniu pracy (15h) i wiem, że pierwsze co to idę do wanny się zrelaksować, ale zaraz, zaraz... nie mam książki! Moje apogeum sięga zenitu i ku*wiki w oczach przysłaniają mi rzeczywistość, gdzie nie widzę awizo, które leży wprost przede mną! Do tego idzie do mnie moja siostra i mówi, że ma coś dla mnie. Pierwsze co, to myślę, że pewnie coś słodkiego, a przecież miałam zacząć ograniczać cukier.. Jednak słyszę "Kupiłam Ci coś" i Boże, patrzę, że wyciąga KSIĄŻKĘ z torebki! w jednym momencie - ku*wiki z oczu zniknęły i nastało zwolnienie blokady w umyśle. Nalałam sobie wody do wanny i zaczęłam się odprężać, czytając książkę Melanie Raabe "PUŁAPKA", we wrzącej wodzie - tak jak lubię.

Wydawnictwo: Albatros


Kiedy czytałam pierwsze strony, w głowie krążyła mi myśl "O nie! tylko nie to. Znów książka o kobiecie, która doświadcza przemocy przez swojego męża" Przecież niedawno czytałam "Za zamkniętymi drzwiami, a nie lubię czytać książek jedna za drugą o tej samej tematyce, nawet okładki obu książek były do siebie podobne. Jednak okazało się, że "PUŁAPKA" jest całkiem inna i wciągnie czytającego od pierwszej strony (gdyby nie ta myśl w głowie).

Bohaterka książki jest autorką, która pisze powieści, Linda pewnego dnia znalazła zamordowaną siostrę i patrzyła w oczy mordercy. Przez kilka lat po śmierci siostry odizolowana od świata zewnętrznego, nie wychodzi na krok z domu. Posiada w prawdzie psa i ma nielicznych znajomych, którzy związani są z nią zawodowo (wydawca, agentka). To właśnie oni robią jej zakupy, czy płacą rachunki. Pewnego razu oglądając wiadomości, Linda ujrzała na własne oczy mordercę siostry (dziennikarza stacji), którego kilka lat wcześniej nie potrafiła opisać rysownikowi, aby mógł powstać jego portret pamięciowy dla policji. Po tym odkryciu postanowiła napisać thriller opisujący śmierć siostry jak i wspomnianego wyżej sprawcę tej tragicznej w skutkach zbrodni. Dzięki temu ma nadzieje, że mordercę spotka zasłużona kara. Sama zaprasza go na wywiad, którego od tak dawna nie chciała udzielić żadnemu dziennikarzowi, pomimo tego iż proponowali jej za to ogromne honorarium. Jednak mordercy udzieli wywiadu a wcześniej do tej rozmowy, przygotuje się i zasadzi na niego pułapkę. Jak zakończy się ta historia? Jestem bardzo ciekawa i spragniona końca, ponieważ nie umiem żyć w niepewności!

Książką jest napisana fajnym, przystępnym dla każdego językiem. Czyta się ją bardzo przyjemnie. Jak już wyżej wspomniałam - bohaterka książki piszę thriller na podstawie prawdziwych wydarzeń opisujących zabójstwo swojej siostry. Z rozdziałami książki bohaterki możemy się zapoznać, ponieważ są one zamieszczone w "realnej" książce. Jest to o tyle fajne, że można powiedzieć iż czytamy dwie książki naraz, takie 2w1, a do tego dowiadujemy się co Linda przeżywała i jak toczyła się akcja zaraz po zabójstwie.

Ogólnie jeśli chodzi o książkę to denerwuje mnie tylko jedna rzecz. Mianowicie, że większość akcji odgrywają się w jednym miejscu, czyli w domu bohaterki. Co za tym idzie? Mianowicie dużo opisów i przemyśleń Lindy na temat swojej kondycji, tego co robi, co lubi itd. - jest tego mnóstwo (jedynie co w tym jest fajnego to to, że możemy poznać Lindę w całej okazałości, a nawet wcielić się w jej rolę).

"Pułapka" jest to thriller psychologiczny. Czytając książkę zmieniałam trzy razy zdanie na temat tego kto mógł zabić. Jeśli są tu jacyś wielbiciele kryminałów/Thrillerów to baaardzo polecam tą książkę. Z początku byłam zrezygnowana, ale z czasem mnie wciągnęła na całego.


 OCENA  4/5

PS. Wcześniej wspomniałam o awizo. Wiecie co to było? Książka! Mająca ponad pół tysiąca stron! Ale wiecie co jest najlepsze? Że kilka dni później wydawnictwo ZNAK zrobiło mi niespodziankę i przysłało "Miasto w ogniu" gdzie ta książka ma prawie 1000 stron! Dla mnie to raj bo im grubsza tym lepsza!

6 komentarzy:

  1. O nie, ale jesteś niedobra! Tak zaczęłam czytać o co chodzi w książce a tu nagle przerywasz! Koniecznie kontynuuj ten wpis i losy dalsze Lindy :) A jak znajdę ją gdzieś na internetach to ją na pewno kupię :) A potem odeśle do Polski, żeby mama mogła poczytać bo to jej klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę mi to przypomniało ksiązkę ' za zamnkniętymi drzwiami; B.A. Paris , polecam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że może mnie wciągnąć :D U mnie nadal Jodi Picoult i "Krucha jak Lód" :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hello dear,
    You have really nice blog!
    Would you like to follow each other on GFC? Let me know, please.
    Xoxo,
    https://lifella2.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. O brzmi ciekawie w sumie, chociaż pewnie bym nie mogła czytać, bo by mnie za mocno wciągnęło :)

    OdpowiedzUsuń